W dzisiejszym świecie projektowania wnętrz, gdzie estetyka króluje na Instagramie i w katalogach, łatwo wpaść w pułapkę okulocentryzmu – tej wszechobecnej tendencji do skupiania się wyłącznie na tym, co widać. Kolory, kształty, oświetlenie… Wszystko to jest ważne, ale czy naprawdę tworzy dom, w którym czujemy się dobrze? Jako projektant z pasją do tworzenia przestrzeni z myślą o człowieku, wierzę, że prawdziwa uważność na klienta oznacza coś więcej: to projektowanie, które angażuje wszystkie zmysły, nie tylko wzrok. To holistyczne podejście, które transformuje zwykłe pomieszczenie w osobistą oazę harmonii, gdzie każdy element wpływa na nasze samopoczucie.Okulocentryzm, czyli dominacja wzroku nad resztą zmysłów, jest zjawiskiem powszechnym w nowoczesnym designie. W pogoni za idealnym zdjęciem zapominamy, że nasze ciała odbierają świat wielowymiarowo. Wzrok to zaledwie wierzchołek góry lodowej – pod spodem kryją się dotyk, słuch, zapach i nawet smak, które wspólnie kształtują nasze emocje i komfort. Kiedy projektujemy tylko „dla oka”, ignorujemy te subtelne, ale potężne sygnały, które mogą zaburzyć równowagę. Wyobraź sobie elegancki salon z pięknymi wizualnie meblami, ale twardymi, zimnymi powierzchniami – wygląda idealnie, ale czujesz się w nim obco, nieswojo. To właśnie okulocentryzm w akcji: zaburza odbiór pozostałych zmysłów, czyniąc przestrzeń płaską i niepełną.
A teraz skupmy się na dotyku, tym niedocenianym bohaterze naszych wnętrz. Dotyk to nie tylko chwytanie przedmiotów – to intymny dialog z otoczeniem, który bezpośrednio wpływa na nasze samopoczucie. Pomyśl o poranku, gdy bosą stopą dotykasz podłogi: czy jest ciepła, miękka i przyjazna, jak aksamitny dywan z naturalnych włókien, który budzi poczucie bezpieczeństwa? Czy może zimna i śliska, jak polerowany marmur, który wysyła dreszcz niepokoju? Tkaniny, którymi się otaczamy – miękki pled na kanapie, gładka pościel w sypialni czy chropowata faktura poduszek – to one tworzą emocjonalną warstwę domu. Badania pokazują, że przyjemne w dotyku materiały obniżają poziom stresu, poprawiają nastrój i nawet wspomagają relaksację. W projektowaniu z uwzględnieniem klienta, dotyk staje się kluczem do personalizacji: dla rodziny z dziećmi wybierzemy miękkie, wytrzymałe powierzchnie, które zapraszają do zabawy, a dla miłośnika minimalizmu – subtelne tekstury, które dodają ciepła bez wizualnego chaosu.
Nie zapominajmy o innych zmysłach. Słuch – delikatny szum liści za oknem lub akustyka pomieszczenia, która tłumi hałas miasta. Zapach – naturalne drewno, świeże kwiaty czy esencje olejków, które budzą wspomnienia i relaksują umysł. Nawet smak może wkraść się do kuchni, gdzie ergonomia blatów zachęca do gotowania i delektowania się posiłkami. Kiedy projektujemy z uważnością, łączymy te elementy w symfonię, która rezonuje z potrzebami klienta. Rezultat? Przestrzeń nie tylko piękna, ale żywa, wspierająca i autentyczna.
Jeśli marzysz o modnych wnętrzach, które są jednocześnie zrównoważone, funkcjonalne i pełne sensorycznej harmonii – skontaktuj się z nami w pracowni Boniuk Design. Jako doświadczona projektanta wnętrz specjalizuję się w projektowaniu wnętrz szytych na miarę: od ponadczasowych, ekologicznych rozwiązań po aktualne trendy. Uważność na klienta to nie trend, to filozofia, która zmienia domy w prawdziwe sanktuaria. Odkryj moc wszystkich zmysłów i poczuj różnicę – bo Twój dom zasługuje na więcej niż tylko spojrzenie.
Zapraszamy do współpracy.
